Tutaj jesteś: Strona główna > Blog > Łukasz Andrzejewski
BLOG
07 marca 2008, 11:31
Małym małym, a wielki wielkim.
Sporo, szczególnie w ostatnich dniach, pisze się i mówi o rocznicy Marca ’68. To jednak jakaś nowość, bo dotychczas ta data, nawet w kontekście szerszym, bo wydarzeń zachodnioeuropejskiego i amerykańskiego Maja ’68, była przez dominujący nurt w zadziwiający sposób pomijana. Dziwi mnie to tym bardziej, że w cywilizowanych krajach zachodniej Europy, na przykład we Francji, mówi się o całym d y s k u r s i e majowym, stowarzyszeniach stojących na straży pamięci Maja (przybiera to nawet formy fanatyzmu przypominającego polską obsesję Powstania Warszawskiego, z tą zasadniczą różnicą, że wydarzenia Maja ’68 były zwycięstwem) o literaturze majowej, wystarczy wymienić znanego w Polsce Michela Houellebecqa, ale także nieobecnych (albo prawie nieobecnych) na naszym rynku pisarzy, jak Pierre Merot, Frederic Beigbeder czy Philippe Dijan.

Natomiast w Polsce, w głównym nurcie debaty publicznej, zachodnioeuropejski Maj ’68 postrzegany jest jako inspirujące, ale jednak dość egzotyczne zjawisko intelektualne, pomija się i deprecjonuje – szczególnie w pracach prawicowych historyków i publicystów – wywrotowy i globalny ładunek społeczny, przenosząc akcent, co znowu typowe dla prawicowej publicystyki historycznej, w miejsce tajemniczego zwycięstwa „podejrzanych” salonowych środowisk politycznych. Podejrzanych, bo lewicowych. Jeśli zaś chodzi o polski Marzec ’68 jest dokładnie odwrotnie: w głównym nurcie mówi się i pisze jedynie o demograficznej katastrofie, o antysemickiej nagonce, sprzeciwie studentów („specyficznie” podkreślając, oczywiście, że mieli lewicowe poglądy i pochodzili z bogatych rodzin), pomijając aspekt wydarzenia pokoleniowego, intelektualnego jakim okazały się wydarzenia ’68 roku. Teraz jakby zaczęło się coś zmieniać, może to wpływ modnej ostatnio „polityki historycznej”, ukazał się niedawno drukiem świetny tekst Andrzeja Friszke, ale też autorów zagranicznych, na przykład … Umberto Eco, planowane są wznowienia kultowych książek Adama Michnika („Szanse polskiej demokracji”, „Z dziejów honoru polskiego”), czytałem też, że jeden z „komandosów”, Jan T. Gross przymierza się do napisania książki o skutkach ’68 roku. Za tą „falą” i z okazji rocznicy Marca, musiała ruszyć w końcu władza, i to w dodatku ta – przynajmniej konstytucyjnie – najwyższa, silny prezydent uczciwej Polski, Lech Kaczyński.

Czytając news, że Lech Kaczyński zamierza odznaczyć uczestników Marca odetchnąłem z ulgą – myślałem, że wychodząc ponad swoje osobiste odczucia, animozje, w końcu okaże się politykiem przynajmniej średniego formatu. Niestety – i muszę tutaj przyznać, że specjalnie mnie to nie dziwi – pomyliłem się. Z kompletnie absurdalnych (oczywiście, nie dla fanatyka wizji historii spod znaku IVRP) powodów zabrakło tam Adama Michnika, postaci kluczowej i dla Marca (był przecież jednym z inicjatorów tego ruchu na Uniwersytecie Warszawskim), jak i dla całego procesu demokratycznego w Polsce. Nie jest tajemnicą chorobliwa niechęć Jarosława Kaczyńskiego (i tym samym jego pomocnika i przy okazji brata, Lecha) do Adama Michnika, która skrywa, jak twierdzi Adam Szostkiewicz, zazdrość i zawiść. Mimo to, nawet w obliczu tak oczywistych wydarzeń jak rocznica Marca, bracia Kaczyńscy i ich otoczenie zdecydowali się nie zaprosić Adama Michnika. Zastanawia mnie, co chcialo PiS osiągnąć czy ugrać tą kuriozalną decyzją (komentują ja dzisiaj nawet zagraniczne dzienniki): przecież w oczach wyborców braci Kaczyńskich Michnik i tak dawno został uznany za przyczynę wszelkiego zła. Może był to g e n e r a l n y gest niechęci wobec środowiska „Gazety”, Seweryn Blumsztajn twierdzi, że dostał zaproszenie w ostatniej chwili, ale to znowu, nie byłoby nic nowego: za całe zło, przegraną PiS i problemy „zwykłych Polaków” odpowiadają „szatani” z „Wyborczej”. Albo coś jeszcze innego (ale równie absurdalnego) – wyraz s p r a w i e d l i w o ś c i „historycznej”, przecież Michnik otrzymał już tyle nagród…

Bezspornym pozostaje fakt, że Kaczyńscy (cały czas nie wierzę, że Lech Kaczyński jest zdolny do jakiejkolwiek samodzielnej decyzji personalnej) podejmując decyzję o pominięciu tak wśród zaproszonych, jak odznaczonych Adama Michnika, strzelili sobie w stopę: Adam Michnik znów okazał się niewygodnym dysydentem, a Kaczyński znów potwierdził, że jest małym politykiem, zniewolonym przez własne niechęci i obsesje. Czyli właściwie nic się nie zmieniło?
Łukasz Andrzejewski

KOMENTARZE
1.
09 marca 2008, 16:03
Panie Łukaszu! W Polskim Radio, prof. Paweł Śpiewak, którzy przecież prezydentowi nie sprzyja stwierdził: "Podkreślam: z tego, co wiem prezydent był gotów dać, przekazać informację o tym, że jest gotów dać order, Krzyż Wielki Adamowi Michnikowi i jego otoczenie czy jego koledzy przekazali: to jest za mało". Czyli jednak Prezydent zaprosił A. Michnika i chciał go uhonorować... Wszystkim zainteresowanym "aferą zaproszeniową" polecam przy okazji dyskusję na: http://kataryna.salon24.pl/64807,index.html Wynika z niej m.in. że "Dziady" w 1968 roku zostały zdjęte z afisza przez ... ojca Adama Michnika (sic!!!)
2.
09 marca 2008, 21:15
Panie Tomaszu! W takim razie prof. P. Śpiewak (którego wykłady najlepiej wspominam ze swoich wycieczek na UW) ma większą wiedzę niż ta wstrząsająca kobieta z Kancelarii Prezydenta. Żarty na bok. Politycy PiS przyznają: Zaproszenia nie było. Domysły dot. Adama Michnika, tego co niby powiedział, że gdyby coś, jednak tracą rację bytu przy faktach i kolejnej kompromitacji Lecha Kaczyńskiego. Zaproszenia nie było, a Michnik był kluczową postacią Wydarzeń Marcowych. Tym raze: 3:0 dla "Wyborczej":-)
3.
10 marca 2008, 11:08
Pisze Pan - "Politycy PiS przyznają: Zaproszenia nie było." A czy mógłby Pan odnieść się do jakichś konkretnych wypowiedzi? Czy też swoim zwyczajem każe nam Pan zadowolić się przekazami z drugiej ręki, które - przyznajmy - bywa, że zawierają sporą dozę autorskiej dowolności, jak choćby Pański niedawny wpis: "Demonizowanie Okrągłego Stołu: w nieudacznej historii PiS to był czas zdrady, a nie zwycięstwa kompromisu. Naprawdę się zdziwiłem." podczas, gdy wypowiedzi obu Kaczyńskich przedstawiają Okrągły Stół, jako wydarzenie nieco bardziej złożone: Lech Kaczyński: "(...)okrągły stół, był koniecznym posunięciem taktycznym w ramach walki o wolną Polskę, przy tym układzie sił, który był na przełomie 1988 i 89 roku było to rozwiązanie wtedy najlepsze (...)" więcej: http://www.lechkaczynski.pl/article.php?id=21 także z udziałem Jarka: http://dominikawielowieyska.blox.pl/2006/08/O-Kaczynskich-i-zdradzie-narodowej.html
4.
10 marca 2008, 13:28
Panie Łukaszu, a może skomentuje Pan wypowiedź Pani Hanny G-W., która stwierdziła "dzięki marcowi 1968 roku Polacy zrozumieli, ze komunizm jest złem". Co do mnie to rozumiem, że według Pani Hani (ps. Bufetowa) do 1968 wszyscy Polacy kochali komunizm, nie było mordów politycznych, niszczenia patryjotów, walki o niepodległość itd. Zakładam również, że brat Adasia M. nie był komunistycznym prokuratorem a cała jego rodzina od maja 1945 walczyła z komunistami. Pewnie razem z Humerem, Bermanem i innymi kolegami taty ...
5.
10 marca 2008, 16:05
Łukasz Andrzejewski: czy to prawda, że był Pan członkiem stowarzyszenia Młodzi Demokraci?
6.
10 marca 2008, 20:43
Tak, Panie (?) Mikurdo: Pani dwojga nazwisk od prezydenckiej polityki historycznej: 3 pytania (Fakty TVN, TVN24, Radio Zet), dlaczego nie było zaproszenia dla Adama Michnika. Pani dwojga nazwisk: Nie eskalujmy konfliktu. Byli inni goście. Michnik i Kaczyński powinni się w przyszłości spotkać.
7.
10 marca 2008, 20:51
A i formalnie nie byłem członkiem SMD: Michał Zygmunt mnie zaprosił (wtedy szczyla - był to czas pierwszej kampanii parlamentarnej Platformy) na spotkania, byłem na kilku (za przewodnictwa Lorenca/Gwadery), ale ostatecznie na miarę moich wtedy mocno nastoletnich możliwości zaangażowałem się w kampanię parlamentarną kandydata, którą organizowali młodzi politycy PO, ale nie wywodzący się z SMD. Jeśli "Państwu" chodzi o powody, to były bardzo proste: towarzyskie. Jakoś intelektualnie pociągało mnie środowisko byłej Unii Wolności. Trochę się rozczarowałem i towarzysko, i przede wszystkim politycznie.
8.
12 marca 2008, 11:47
Panie Łukaszu, niepotrzebnie się Pan tłumaczy ze swojego zaangażowania w młodzieżówkę PO. Jest wolność, każdy robi, co chce. Przy tej okazji przypomniał mi się fragment tekstu zespołu Dezerter: mądrzy ludzie wierzą w mądre bzdury, głupi ludzie wierzą w głupie bzdury. Nie mam jednak "moralnej siły w sobie", żeby rozstrzygać, co jest mądre, a co głupie... Żeby użyć Pańskiego wyrażenia: 1:0 dla "Na zapleczu" :-)
9.
16 marca 2008, 21:42
panie Krzysztofie, za rodzinę się nie odpowiada. Na Zapleczu – to, że się było kiedyś w jakiejś tam organizacji jeszcze niczego nie znaczy. chyba, że sugerujecie, jakoby Łukasz Andrzejewski był zakonspirowaną tubą Platformy, ale o to go chyba nie podejrzewamy? problem wpinania temu czy owemu orderu w klapę wydaje się drugorzędny. cała ta "afera" ma posmak kolejnego show mającego na celu obniżenie społecznej sympatii wobec obecnego prezydenta. Podejrzewam, że Adaś nie płacze z rozpaczy, w końcu niejedno odznaczenie może sobie na ścianie powiesić. Panie Łukaszu, widzę, że niestrudzenie wymyśla Pan sobie świat: "Adam Michnik znów okazał się niewygodnym dysydentem". za Encyklopedią PWN: "dysydenci - w państwach totalitarnych osoby otwarcie wyrażające swój sprzeciw wobec działalności władz i rzeczywistości politycznej" Polska pod rządami Tuska państwem totalitarnym? naprawdę dobre, panie Łukaszu. przednie. no i "Kaczyński znów potwierdził, że jest małym politykiem, zniewolonym przez własne niechęci i obsesje" - nawet jeśli Adaś nie dostał, czego chciał, to jest to raczej wyraz pewnej oceny jego działalności w ostatnich latach, niż wynik defektów psyche Lecha, o których raczył Pan wspomnieć.
10.
25 stycznia 2009, 21:43
No proszę. Pan Łukasz, z którym przez chwilkę biegałem w MD za jednym z polityków PO. Również zniesmaczony odszedlem...tyle, że do Unii Wolności i po raz kolejny rozczarowany nigdzie. Pozdrawiam i powodzenia:) Ciekawe co mi wygrzebią jak zacznę pisać.

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc komentować wpisy na blogach, należy się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze swojego konta, rejestracja na Dolnoslazacy.pl zajmie Ci 30 sekund.
AUTOR
Publicysta, krytyk literacki i tłumacz. Studiuje filozofię, kulturoznawstwo oraz komunikację społeczną na Uniwersytecie Wrocławskim. Zwolennik psychoanalizy Lacanowskiej, jako podstawowego narzędzia analizy polityki, gorący orędownik powrotu do politycznej krytyki literatury. Szef wrocławskiego Think-Tanku Krytyki Politycznej.
ARCHIWUM BLOGA
PnWtŚrCzPtSbNd
12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
© 2007-2010 T. Styś & B. Śpionek. Wszelkie prawa zastrzeżone. Powered by JamnikCMS.